Euro 2016 we Francji zostanie w pamięci polskich kibiców jako jeden z tych turniejów, które zbudowały prawdziwą gorączkę kibicowską. Reprezentacja Polski dotarła wtedy do ćwierćfinału - i choć droga do niego oraz to, co działo się później, to już historia znana każdemu fanowi piłki, sam fakt dotarcia tak daleko sprawił, że przez kilka tygodni kraj żył meczami biało-czerwonych.
Lato 2016 to były wspólne wyjścia do barów i na strefy kibica, telewizory w oknach wystawowych i biało-czerwone flagi powiewające na balkonach. Niezależnie od tego, czy ktoś oglądał mecze we Francji, w klubie w swoim mieście, czy w domu z rodziną - atmosfera była wspólna, podgrzewana przez każdy kolejny mecz reprezentacji.
To był też czas, gdy gadżety kibicowskie przeżywały swój renesans. Koszulki reprezentacji, szaliki, flagi, opaski na rękę w barwach narodowych - wszystko to pojawiało się wszędzie, od stadionów po najmniejsze miejscowości. Kibice chcieli mieć przy sobie coś, co łączyło ich z drużyną, nawet jeśli nie mogli być na trybunach we Francji.
Euro 2016 pokazało, jak ważną rolę w kibicowaniu odgrywają właśnie takie detale - mały gadżet, flaga w oknie czy koszulka założona na mecz potrafią zbudować poczucie wspólnoty na równi z samą grą na boisku. Dla wielu kibiców to właśnie tamto lato było momentem, w którym zaczęli na stałe interesować się strojami i symbolami reprezentacji.